Postanowienia noworoczne


Zbliża się powoli koniec roku, a my utkwimy na cały rok z nowymi postanowieniami noworocznymi.

Ile Tobie udało się zrealizować planów z poprzedniej listy?

Jakie plany masz na nadchodzący Nowy Rok?


Ja w roku 2015 nie miałam żadnych postanowień.
Nie to ,że nie mam swoich celów ale prawda jest taka,że nie lubię czegoś sobie postanawiać , ponieważ nie za bardzo się staram by zrealizować swoje plany,zawsze coś wypada w życiu ważniejszego do zrobienia. Ktoś inny zawsze jest najważniejszy.
Zawsze brakuje mi czasu na to co daje mi szczęście.Nigdy nie idę najkrótszą drogą,zawsze się gdzieś gubię.
Chciałabym być chociaż raz na kilka lat być tą najważniejszą i móc wyznaczać swoje cele i pragnienia by móc je później na spokojnie realizować, tak by nikt nie mógł mi przeszkodzić i zaszkodzić w tym co robię.
Podobno wystarczy zmienić swoje nawyki by znów cieszyć się życiem. Złe na dobre.
Przyzwyczajeniom zawdzięczamy zdrowie, spełnienie i szczęście ,jeśli mamy złe nawyki i przyzwyczajenia grozi to frustracją i niepotrzebnym stresem.
Nie jestem Panią Perfekcyjną i może tracę na tym najwięcej, wiem że nigdy nią nie będę ale zamierzam zmienić wszystkie swoje złe nawyki by poczuć to szczęście. Chcę być znów szczęśliwa i spełniać swoje marzenia.

W Nowym Roku 2016 po prostu chcę być sobą.

Życzę Wam spełnienia w 2016 roku 
i tego co najlepsze z całego serducha.

Dziękuję Wam za ten 2015 rok.


Wesołych Świąt



Świeci gwiazda na niebie,
srebrna  i staroświecka
Świeci wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.
Chwyć w garść jej promienie,
trzymaj z całej siły
i teraz w tym rzecz cała,
by życzenia się spełniły.



Kochani życzymy Wam 
cudownych,
miłych
radosnych,
pogodnych,
zdrowych 
pełnych ciepła Świąt
upływających w miłej atmosferze.

Kurnikowo














Pierniki Anety - przepis



W tym roku nic nie upiekę, cierpię na brak piekarnika w wynajmowanym mieszkaniu.

Z resztą wiele rzeczy tu brakuje ...

Dziś mam dla Was przepis na pyszne, miękkie i kruche pierniki od swojej przyjaciółki Anety.
Przepis jest łatwy i szybki,wystarczy zagnieść ciasto, rozwałkować  i już możemy je wycinać i piec w piekarniku od razu.

PRZEPIS - PIERNIKI 

  • Składniki na około 50 pierniczków
  • 300 g mąki pszennej'
  • 100 g mąki żytniej pełnoziarnistej
  • 2 duże jajka
  • 130 g cukru pudru
  • 100 g masła, roztopionego i lekko przestudzonego
  • 100 g łagodnego miodu np. akacjowego
  • 1 łyżka przyprawy do piernika
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej


Wszystkie składniki wsypać do naczynia, wymieszać i wyrobić do otrzymania gładkiego ciasta (można mikserem). Ciasto może być klejące, ale nie dodawać mąki.
Ciasto rozwałkować na grubość 4 mm (nie cieniej), podsypując je małą ilością mąki - tylko tyle, by ciasto nie kleiło się do stolnicy.
Wykrawać różne kształty pierniczków. Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w niewielkich odstępach. Piec w temperaturze 180ºC przez około 8 - 10 minut (długość pieczenia zależy od wielkości pierniczków, mniejsze pieczemy nawet krócej). Wyjąć, wystudzić na kratce. 
Dowolnie udekorować.




Anetko dziękuję za przepis i zdjęcia Twoich smacznych i kolorowych wypieków ♥

Zdjęcia i przepis Aneta Gwiner

Prezenty dla Niego


Święta tuż ,tuż.

Jeśli nie masz jeszcze prezentu dla Niego to zapraszam do mnie.

Dziś wybrałam dla Was propozycje prezentowe dla Waszych ukochanych , mężów tatusiów i chłopaków.

Zawsze z Nimi jest największy kłopot.

Ja też nigdy nie wiem co kupić.

Bez krawata i koszuli.

Miłego podglądu :)




Piżama męska 189 zł

Super Tata 42 zł

Etui na telefon 95 zł

Skarpetki Sushi  119 zł

Fartuch  63 zł

Kubek 33 zł

Poduszka 22 zł

Kubek 29 zł

Zestaw tamte lata  okiem faceta 83 zł

Witaj Grudniu



Witaj Grudniu.

Bądź dla mnie łaskawy.


Końcówka listopada troszkę mnie przygniotła. 

Za dużo badań, złe wyniki.

Teraz za karę  mam przejść na dietę bo moje sposoby nie zawsze się sprawdzają
 ( za dużo kombinuję ).

Mierzę poziom cukru , aż cztery razy dziennie  i chociaż trwa to dopiero od soboty, to już mam serdecznie tego dosyć.

Chcę już Święta.
Styczeń...
Luty...
i Antka tez już chcę.




P.S.
Jak chcecie post o cukrzycy ciążowej to dajcie znać w komentarzach.

Prezenty dla dziewczynek



Każdy myśli już o Świętach, a jeszcze po drodze mamy Mikołajki i urodziny Oli.
Stworzyłam listę prezentową, wiem że dziewczyny będą zadowolone z takich propozycji, a zabawki i książki nie będą leżały schowane na inne czasy.

Nie znajdziecie u nas przedmiotów droższych, ponieważ nie mogę sobie na to pozwolić, chociaż moja siostra stworzyłaby jak zwykle listę zabawek na które ją stać, a tak naprawdę cena nie jest najważniejsza, tylko to o czym marzą nasze dzieci.

To nasze propozycje  prezentowe dla dziewczynek w wieku 7 - 12 lat do 100 złotych.

Kubek Ja Cię Broszę  25.50 PLN
Układ słoneczny Xplore Team  54,90 PLN
Puzzle Mapa Świata Czuczu 69,90 PLN ( w empiku cena niższa)
Lalka Filcove  79 PLN a dla naszych fanów wysyłka gratis
Furbiś 59 PLN
Dobble 57,90PLN empik

Książki:
Magiczne drzewo Andrzej Maleszka 33,49PLN
Pięć Królestw Brandon Mull 32,99PLN
Mariolka Dembska Katarzyna 17,49 PLN
Zezia i wszystkie problemy Świata Chylińska Agnieszka 31,99 PLN
Farby w sztyfcie Playcolor 39,70 PLN




Odporność



Kurczak często jest przeziębiony, ma słabą odporność, łatwo się zaraża kolejnymi chorobami.
Do szkoły przychodzą dzieci z kaszlem i zielonymi glutami, nie da się uniknąć kontaktu z rówieśnikami, a ja marzę chociaż o jednym spokojnym miesiącu bez choroby.

Często podaję jej naturalne składniki wzmacniające odporność, czosnek, cebulę, miód, owoce.
Podawałam jej wyciągi kupowane w aptece z aronii,czy czarnego bzu.
Piła codziennie tran. To nie pomogło.

Nie kupuję suplementów diety, ponieważ nie utrzymują się na dłużej w organizmie.
W tym roku już nie ganiam jak szalona z każdą infekcją do lekarza, bez gorączki ratujemy się same.
Rok temu każda infekcja kończyła się zapaleniem oskrzeli.

Najważniejsza jest higiena ale o to najtrudniej zadbać w szkole, kiedy mama nie patrzy na pewno wkłada brudne palce do buzi.

Wychodzimy na powietrze przynajmniej godzinę dziennie, ważny jest przecież ruch na świeżym powietrzu.

Wietrzymy mieszkanie.

Z dietą bywa różnie, niestety jeszcze jest na tym etapie co zostawia na talerzu, to co jej nie smakuje. Ja jej nie zmuszam do jedzenia, może i popełniam tutaj błąd, ale wolę poczekać , aż " dorośnie"  do jedzenia wszystkiego jak jej starsza siostra.




Moje wady ciąży


Pod koniec drugiego trymestru dopadł mnie kryzys.
Lęk, zwątpienie , niepewność nie daje mi spać.
Odczuwam nasilenie zmęczenia.

Synek daje mocno znać o sobie silnymi kopniakami, chociaż wciąż mówię do Niego, by już przestał.
Rozliczę go za to  jak dorośnie.

Mój brzuch jest spięty.
Przeżyłam najgorszy tydzień.
Na nic nie mam ochoty.
Matka ma prawo do słabości, jeśli ta słabość nie trwa zbyt długo  i nie przerzuca się na jej otoczenie.
Wiedziałam, że lekko nie będzie. Przecież to trzecia ciąża.

Pytam się więc.
Co Ty mi zrobiłeś?

Moje WADY CIĄŻY

Przewracam się w nocy z boku na bok,szybko zasypiam i szybko się budzę.
Żylaki pękają mi na nodze, opaska uciskowa już zamówiona, krótkie spódniczki mogę wyrzucić do pojemnika na śmieci.
Spacer czy wyjście z domu, kończy się małymi skurczami.
Co pół godziny wołam "s i k u".
Nie pamiętam kiedy usuwałam swoje owłosienie poniżej pępka, zaczynam przypominać swoich przodków.
Małpa!
Siedzę w domu w towarzystwie psa, bo dzieci w szkole i do nikogo gęby nie otworzę.
Kiedy mam ochotę na swoje zachcianki nigdy nie ma tego w domu, a do sklepu psa nie wyślę.
Widzę tylko brzuch, dlatego buty zakładam wciąż brudne. Dobrze, że jeszcze potrafię je założyć ale to nie potrwa długo.




Najprzyjemniejsza chwila w tym tygodniu?

Kwiaty od męża, dawno nie dostałam żadnego bukietu.
Musiałam go ochrzanić zamiast podziękować, powód - szkoda kasy.
Każdy powód jest dobry, moje hormony szaleją.

Wybór imienia, padły pierwsze  propozycje:
Staś, Antoni,Wiktor, Kacper, Przemek, Romuś

Imię jeszcze  nie wybrane ale  trwają wciąż negocjacje.




fot. Julia



Grzeszki w ciąży


Moja trzecia ciąża jest inna.
Staram się nie popełniać zbyt wiele błędów ale nikt przecież nie jest idealny.
Poniżej nasze kobiece grzeszki.

1.  Pierwszą z nich jest jedzenie posiłków za dwoje.
W poprzedniej ciąży, jadłam za troje. A moje kubki smakowe żądały wciąż innych batonów czekoladowych. Nie dość ,że byłam posiadaczką brzucha jak wieloryb od wielowodzia , to jadłam  za trzy osoby. To był koszmar.
Po porodzie ciężko było wrócić do mojej wagi 50 kg ,dopiero po sześciu miesiącach to mi się udało.

   Wystarczy jeść 6 razy dziennie w mniejszych porcjach, a w  naszej diecie musimy zadbać o więcej owoców i warzyw, powinny znaleźć się także chude mięso, ryby. Omijamy z daleka  tłuste potrawy i surowe mięso, wędliny, owoce morza.
Nie możemy zajadać się słodyczami,chipsami tłumacząc się, że to wina ciąży i jej zachcianki. Oczywiście, że nie musimy zrezygnować z nich całkowicie, a kilka cząstek czekolady na pewno poprawi nam nastrój.
Po porodzie nasze dodatkowe kilogramy zostaną z nami na dłużej, a łatwiej znikną bez naszego ciążowego łakomstwa.


2.  Drugim grzechem jaki popełniałam jest brak ruchu. 
Siedziałam na kanapie i pachniałam, bo przecież z takim brzuchem , ciężko się ruszać. Człowiek szybko dostaje zadyszki i  jest usprawiedliwiony.
Teraz może nie uprawiam sportu ale codziennie maszeruje na spacer z dziećmi i pieskiem, to powinno wystarczyć.

3.  Stres i zapracowanie jest następny na tej liście.
     Wcześniej pracowałam  do pierwszego krwawienia, aż  mi lekarz  powiedział:
 Kobieto ogarnij się!
czyli ,że powinnam  zrezygnować dla dobra dziecka.
Kiedy nie dajemy rady sobie  z życiem codziennym i pracą powinnyśmy podjąć decyzję.
Mądrą decyzję.
Zrezygnowałam z pracy, ale brakuje mi kontaktu z ludźmi, dlatego tak często męczę was wpisami na blogu.

4. Kawa - nie  zrezygnowałam z picia kawy,ograniczyłam ją jedynie do jednego kubka  dziennie, z dużą ilością mleka

5. Szaleństwo zakupowe -  przy trzecim dziecku , nie zamierzam kupować wszystkiego w potrójnych ilościach. Największe ilości wszystkiego, miałam przy pierwszym dziecku.
W komodzie wiele ubranek leżało nieużywanych . Na szczęście miałam je komu oddać.

Co jeszcze złego robimy będąc w ciąży?

Palimy papierosy, pijemy "tylko jeden" kieliszek czerwonego wina, sięgamy po napoje gazowane takie jak cola czy fanta, używamy leki bez recepty lub leczymy się same .zajadamy się fast foodami i pysznymi chipsami.

 Ubieramy się jak stare ciotki, przestajemy dbać o siebie, nie seximy się - to chyba najgorsze przewinienie.



Fotografia kaboompics.com

Idealne dziecko


Rodzice nie zawsze na wszystko pozwalają.
Sama często używam zwrotów: nie wolno tego, czy tamtego.

Zakazy po to są by je łamać?
Raczej nie o to chodzi naszym pociechom.

Każdy chciałby mieć dziecko marzeń.
Najlepiej mieć czyste, grzeczne dziecko jak z reklamy lub popularnego serialu.
 Idealne aż do bólu i niewiarygodnie poukładane.

Moje dziecko uwielbia się brudzić i nie zawsze się zdarza,  że się słucha.
Nie, nie robi tego z premedytacją.
Ona chce być tylko dzieckiem i stara się o to, najbardziej jak potrafi.

Jedziesz na rodzinne spotkanie, zakładasz jej sukienkę, białe rajstopki, lakierki wciskasz na stópki. Wracasz do domu, a w rajstopach dziura,  kolana czarne od wściekania się na podłodze, lakierki zdarte na czubkach.

Otrzyj łzy.
Ona dobrze się bawiła.

Co zrobić?
Powiedz sobie, że nic się nie stało. Kupi się nowe, kiedy będą potrzebne.

Też byłaś kiedyś dzieckiem i pewnie nie takie cuda wyczyniałaś.
Na następną imprezę założysz dziecku dresy by czuło się wygodnie.

Nie staram się być perfekcyjną mamą, staram się być prawdziwą.
Taką, co wytarza się razem z tobą w mokrej i brudnej trawie i wróci do domu w brudnych spodniach.

Zazdroszczę Ci braku trosk, spontaniczności i  wiary jaką posiadasz.
Nie zmieniaj się, dla mnie jesteś idealna.
Kocham cię za to jaka jesteś.

A ja znowu chciałabym być dzieckiem.








Tapeta na listopad


Przygotowałam dla Was kalendarz na listopad.
Jeżeli przypadł wam do gustu ,to co miesiąc będę dodawać nowe.
Proszę tylko o info zwrotne jaka rozdzielczość jest Wam potrzebna .
Do pobrania :


Jak troszczyć się o swojego psa czyli - Instrukcja obsługi pieska Jacósia





Z Julią bardzo kochamy zwierzęta ale najbardziej pieski.
Moje córki od dawna męczyły swojego tatę o pieska, a tata jak to tata - kupił im rybki.
Długo namawiałyśmy i marudziłyśmy.
Udało się.
Nasz piesek jest jeszcze szczeniakiem, ta opowieść jest nam więc bardzo bliska.
Czytając ją nie możemy się od niej oderwać.

Dlatego dziś polecamy wam pełną emocji opowieść , o miłości do psa, wielkiej przyjaźni i nie tylko.
W tej książce znajdziemy list od Cioci Bisi ,a w nim instrukcję obsługi pieska.
 To poradnik, który powinny poznać wszystkie osoby opiekujące się psem lub takie osoby,które planują mieć w najbliższym czasie psa.

Pod postacią cioci Bisi ukryła się pani  Sybilla Berwid-Wójtowicz, która jest doktorem nauk weterynaryjnych,zajmuje się ona tematyką prawidłowego żywienia i pielęgnacji zwierząt domowych od ponad dziesięciu lat.

W książce poznajemy pięć podstawowych zasad , które określają jak dobrze opiekować się pieskiem.
1. Picie i jedzenie - jak karmić psa i czego nie powinien dostać do jedzenia
2. Wolność od niewygody - jak zapewnić wygodne i odpowiednie miejsce w domu
3. Ochrona zdrowia - o leczeniu i zapobieganiu chorób
4. Towarzystwo - kontakt naszego psa na spacerach z innymi psami i ludźmi, zachowanie i zabawy naszego pupila
5. Wolność od strachu i stresu - jak postępować z pieskiem by prawidłowo się rozwijał i zachowywał w różnych miejscach

Instrukcja obsługi pieska Jacósia , której autorem jest Andrzej Marek Grabowski , a w niej historia ośmioletniej Kasi, która od zawsze marzyła o tym, by mieć swojego pieska.
Niestety jej tata miał inne zdanie na ten temat, a wszystko przez ciężkie przeżycia z dzieciństwa kiedy pogryzł go pies. Namawianie go na psa, nie miało sensu, zbyt mocno utkwiły mu w pamięci bolesne zastrzyki.
Nie chciał widzieć ,żadnego psa w domu.
Pewnego dnia Kasia znalazła małego,smutnego szczeniaka, którego ktoś wyrzucił na osiedlowym śmietniku.
    Pokochała go od pierwszych chwil i postanowiła zatroszczyć się o niego.
Zabrała go do domu , nie pytając się o zgodę rodziców. Z mamą nie było wielkiego problemu. Mama zadzwoniła do cioci by otrzymać poradę, jak obchodzić się ze zwierzęciem .
Ciocia Bisia, która jest psiarą z zamiłowania bardzo chciała im pomóc.Postanowiła ,że wszystko napisze im w liście, jak postępować i wychować pieska.
Nakarmiły pieska i dały mu wodę do picia,razem z mamą odwiedziły także weterynarza.

Kasia była pewna, że potrafi przekonać tatę i piesek zostanie z nią na zawsze.
Niestety ,kiedy tata wrócił do domu,po ciężkim dniu z pracy, był bardzo wzburzony, nie słuchał swojej córki i żony. Nie przekonały go żadne argumenty.
Nie potrafiły go przekonać, by bezbronny psiak został z nimi.
Zabrał pieska i odwiózł go do schroniska.
Kasia bardzo cierpiała po rozstaniu ze szczeniakiem,aż dostała gorączki.
Postanowiła go odzyskać,prosząc o pomoc swojego kuzyna,który zgodził się by pomóc tylko za odpowiednią zapłatą.
Dziewczynka zabrała wszystkie swoje oszczędności i razem wybrali się do schroniska.
To nie koniec problemów i wielkich emocji oraz ich wspólnych przygód.

Jeśli chcecie dowiedzieć się o dalszych losach bohaterki  Kasi i jej piesku Jacósiu, musicie koniecznie przeczytać  książkę do końca.

Posiadanie psa  to wielka radość i przyjemna zabawa ale także obowiązek. Trzeba zadbać o jego zdrowie,prawidłowe żywienie, ruch i zabawę, oraz o jego dobre wychowanie. Dlatego zanim zdecydujecie się na swojego pupila, zapoznajcie się z dołączonym poradnikiem.


Książeczkę gorąco poleca Wam Julia i jej suczka Abi oraz  my - rodzice.





Instrukcja obsługi pieska Jacósia - książka dla dzieci,które ukończyły piąty rok życia


autor : Andrzej Marek Grabowski

porad udziela : Sybilla Berwid-Wójtowicz
rysunki:  Katarzyna Kołodziej

Wydawnictwo Literatura - książki dla dzieci i młodzieży
















Przekąska serowa - cheese snack


 Przekąski  serowe między posiłkami  dla dorosłych i dzieci.

Najlepsze są te z naturalnymi składnikami , bez konserwantów i barwników.

Cheese Snacki  firmy Zott  to serowe paluszki ,są zapakowane osobno ,można kupić je w dwóch wariantach smakowych:

- Original
- Ketchup

Cheese Snacki Orginal są delikatne, dzieci w szkole bardzo je polubiły, nie chciały skończyć posiłku tylko  na jednym paluszku serowym.

Cheese Snacki Ketchup delikatny smak wzbogacony o smak ketchupu. Niestety nie wszyscy je polubili.

Cheese Snacki - serowe paluszki to dla naszych dzieci , zaopatrzenie w składniki mineralne i odżywcze.

Białko dostarcza energii , pomaga zwalczyć toksyny , transportuje różne substancje , jest budulcem tkanek , stanowi średnio aż 15% masy ciała.
Wapń to składnik mineralny , który odpowiada za strukturę i moc kości i zębów. Dba o prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego , mięśniowego , hormonalnego oraz serca.








Nie jestem idealną matką


Czy jestem idealną matką?

Nie, nie jestem nią od kiedy moje dzieci przekroczyły próg - wiek sześciu lat.

Przekroczyły pewną barierę, zaczęły dorastać , poznawać i pokazywać swoje emocje. Chętnie obserwują swoich rówieśników i potrafią świetnie ich naśladować.
Skończył się pewien etap w naszym życiu, wspólne zabawy na podłodze, zawalonej zabawkami i kredkami.
Inne cele i pragnienia.
Nasz świat troszkę zaburzyła nowoczesność. Nie myślę , że jest zła ale po prostu gdybym mogła , ukryłabym ją przed moimi dziećmi i wprowadziła do życia w odpowiednim czasie.

Od skończenia tego wieku, list do Świętego Mikołaja zaczynał się  słowami :

-  Przynieś mi pod choinkę Ipada z grami.

A gdzie miejsce na lalki ,misie i gry planszowe ?
Zabawki dawno poszły w zapomnienie.

Ja w ich wieku marzyłam tylko o wyjściu na podwórko. Chciałam pobiegać z koleżankami , powisieć na trzepaku do góry nogami. Poganiać w berka do zmierzchu ,chyba że mama zawoła wcześniej do domu.

Teraz są inne czasy , a ja nie mogę się z tym pogodzić, Myślę ,może jestem już za stara na dzieci.
 Nie ten czas , inne pokolenie.
Przeraża mnie to , kiedy słyszę od mojego dziecka:

- A moja koleżanka i jej brat mają dwa tablety i mogą ściągać gry jakie chcą i się nie kłócą.

Dzieci wlepiające swoje maleńkie oczy w nowoczesne urządzenia, tablety , ipady i smartfony, są takie mądre.
Nadal ciesz się i chwal przed znajomymi , Matko czy Ojcze ( że masz wolnych kilka godzin , bez marudzenia i zawracania głowy co minutę ) , że masz takie zdolne dzieci - wszystko przecież same potrafią odnaleźć w tym wirtualnym świecie bez twojej pomocy.

Szkoda mi tych dzieci.

A ja jestem złą mamą i nie pozwalam tyle grać.
To uzależnia.

 Ja chcę chronić przed tym swoje dzieci.

Po powrocie z wakacji u babci , pierwsze po przebudzeniu  moich dzieci słyszałam :
Czy mogę pograć? Tablet jest naładowany?

Tak!  Nie pytały co zrobię im na śniadanie i co będziemy robić przez cały dzień , od razu chciały grać.

Obudziłam się.

Musiałam wprowadzić w domu zakazy, a w oczach moich dzieci widziałam złość i niedowierzanie.
Czasem rozpacz i tupanie nogami.

Trudno!
Jestem ta zła i jestem z tego zadowolona.
Kupiłam im psa i wygnałam na dwór.

A ty co robisz gdy chcesz mieć chwile dla siebie?

















Rodzić po ludzku.




Tygodnie ciąży lecą cały czas do przodu, to już trzecia moja ciąża , więc naprawdę już  tych tygodni  nie liczę.
Aplikacja w moim telefonie przypomina mi co tydzień co się dzieje w moim brzuchu, jak wygląda moje dziecko i jakie badania powinnam zrobić.

Mój telefon jest lepszy od położnej, wciąż sprawdza moją wagę ciała.

Data porodu jest coraz bliżej.
W jaki sposób mam rodzić? Co powinnam wybrać?

 Na pewno chciałabym  urodzić po ludzku, z szacunkiem do mojej osoby i mojego maleństwa.
W Polsce jest to mało możliwe , przynajmniej wyciągam takie wnioski z poprzednich doświadczeń.

12 lat temu urodziłam pierwsze dziecko.
Urodziłam siłami natury , za co czytelniku będziesz mi bić brawo.

 Jeśli mogłabym powtórzyć ten poród i mieć wtedy jakiś wybór ,to wybrałabym cesarskie cięcie .
Urodziła się w zamartwicy.

Miesiąc była w Centrum Zdrowia Dziecka.
Jeździłam z nią przez dwa lata na rehabilitację. Zakończona podobno sukcesem.
Niestety problemy widać dopiero po latach.

Do dzisiejszego dnia odczuwamy problemy z dzieckiem, brak sprawności manualnej , zła sensoryka , problemy w nauce, brak pamięci i koncentracji,  wysoki czynnik rozproszenia.
Czego chcieć więcej?

7 lat temu przez cesarskie cięcie przyszła na świat druga córka.
Tu zostanę pewnie zlinczowana przez naszą  chorą społeczność lub po prostu źle oceniona ,
że to przecież nie był poród , bo nic nie odczułam.

Odczułam. Nie tylko ja.

Ta ciąża , była zagrożona,wskazania od lekarza - cesarka.

W szpitalu kazali rodzić naturalnie.

15 godzin leżałam i czekałam na cud , że wszystko będzie dobrze.
W końcowej fazie straciłam przytomność, spadłam ze szpitalnego łóżka na zimną i twardą posadzkę.
Kiedy nasze serca zwolniły tempo ,a dziecko było zagrożone w  zamartwicy, wtedy zawieźli nas w ostatniej chwili na blok operacyjny.
Przed 23:00 było już po wszystkim - najgorszym, wspomnienia złe zostały. Mój partner czekał całą noc na ławce pod szpitalem i płakał.

Rankiem po wybudzeniu z leków, poszliśmy szukać swojego szczęścia na oddziale.
Kiedy ją znalazłam, zabrałam ze sobą i nie oddałam do samego wypisu.

Tym razem nie chcę dopuścić do złych wspomnień .
Chcę wybrać świadomie  cesarskie cięcie  i nie dlatego, że tak prościej .
Nie idę na łatwiznę.
Chcę urodzić zdrowego synka.

Nie chcę komplikacji.








Jesienny smuteczek - depresja


Na dworze panuje szarość. 




Brak słońca doprowadza powoli do chandry lub delikatnie mówiąc , do jesiennego smutku.
Najchętniej schowałabym nosa pod kołdrę i nie wychodziła stamtąd  ,aż do wiosny. Jesteśmy przygnębieni , poczucie własnej wartości spada do granic możliwości. Powinniśmy potrafić rozróżnić zwykłą jesienną chandrę od depresji. Depresja trwa dłużej i z nią trzeba zgłosić się do lekarza.

Obserwując swoje dzieci, widzę ten sam smutek na ich twarzach. 
Często słyszę słowa "n u d z ę   s i ę" ale tylko na chwilę, zanim wpadnie jakiś ciekawy pomysł na nową zabawę.
Dzień staje się krótszy , skończyły się już szalone zabawy na powietrzu.
 Przeziębienie często wkrada się do naszych domów , a my matki mamy pełne ręce roboty, przygotowując jesienne syropki i wymyślając wciąż to nowe zajęcia.

Ostatnio dowiedziałam się, że dzieci również mogą cierpieć na depresję. Wyszperałam w internecie objawy i sprawdzałam z ich dotychczasowym zachowaniem. 
  Na szczęście moich córek ten temat nie dotyczy. Nawet w chorobie potrafią wymyślić sobie jakieś zajęcie. Wystarczą kolorowe kartki papieru, klej i nożyczki, a ja w nagrodę za dostarczenie im środków dostaję śliczne laurki, książeczki z komiksami od swoich pociech.

 Jeśli jesteście ciekawi jakie są objawy depresji u dzieci ,możecie zapoznać się z tekstem poniżej. 
Wyszukałam go na forum pediatrycznym.

Jakie są objawy depresji u dzieci i po czym możemy je poznać :

  1. - smutek, przygnębienie, niemożność odczuwania radości („nic nie cieszy”)
  1.  - zmniejszenie zainteresowań (np. niechęć zajmowania się swoim hobby)
  1.  - zmniejszenie aktywności, apatia, spowolnienie, niechęć do działania
  1. - problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność)
  1. - zmniejszenie apetytu, spadek wagi ciała, suchość w ustach
  1. - uczucie ciągłego zmęczenia, brak energii
  1. - lęk, uczucie wewnętrznego napięcia, „niepokój w środku”
  1. - trudności w koncentracji i zapamiętywaniu, wrażenie niesprawności intelektualnej
  1. - poczucie beznadziejności, niska samoocena
  1.  - dolegliwości bólowe (bóle głowy, brzucha, bóle w klatce piersiowej, nerwobóle)




Co zatem zrobić gdy podejrzewamy, że nasze dziecko cierpi na depresję:
  • - usiąść spokojnie z dzieckiem, poświęcić mu więcej czasu niż zwykle, poobserwować, porozmawiać, zapytać czy czym się nie martwi
  • - jeżeli podejrzewamy, iż dziecko wini się za jakąś sytuację za którą nie powinno (np. dotyczącej relacji pomiędzy rodzicami) należy go przekonać, iż nie ponosi za to odpowiedzialności i próbować odbarczyć z powstałego poczucia winy
  •  - nie krzyczeć na dziecko dlatego, że ciężko mu się zmobilizować do odrabiania lekcji albo prac domowych czy z powodu, że zachowuje jakby nie słucha tego, co się do niego mówi
  • - udać się do psychologa a następnie do psychiatry (jeżeli jednak sami zauważymy, że stan jest poważny najlepiej od razu zwrócić się do psychiatry – w takiej sytuacji konieczne jest najpierw oddziaływanie farmakologiczne, by móc rozpocząć psychoterapię)
  • - nie lekceważyć tego stanu mając na uwadze, iż część depresji (również u dzieci) prowadzi do samobójstw, które stanowią jedną z trzech najczęstszych przyczyn zgonów nieletnich 

Każdy ma prawo do lepszych i gorszych dni, nawet dzieci.

 Problem depresji u dorosłych i dzieci jest naprawdę wielki,to choroba która jest dobrze ukrywana przez takie osoby, nie potrafią i nie oczekują pomocy od innych. Zamykają się w sobie i ciężko do nich dotrzeć.
Dlatego warto obserwować naszych bliskich i pomóc im, wtedy kiedy będą tego potrzebować.

Jak poradzić sobie z jesienną chandrą?



Mi wystarczy odrobina słońca i jesienny spacer z całą rodziną ale jeśli deszcz zalewa całe okolice przez długi okres, to muszę zjeść smaczne ciacho i  wypić szklankę gorącej czekolady.
 Wieczorem chowam się pod ciepły kocyk i czytam dobry kryminał.

Jak radzicie sobie ze swoim jesiennym smutkiem?





Źródło www.forumpediatryczne.pl

Sąsiedzi


Dzisiaj coś o sąsiadach.

Jako mała dziewczynka wychowywałam się na warszawskim blokowisku. 
Życie toczyło się w zupełnie innym klimacie niż teraźniejszym.
Na piętrze mieszkało dziewięć rodzin , w dziewięciu mieszkaniach.
Blok jedenastopiętrowy.

Wszyscy się znali , każdy ze sobą rozmawiał. 
Każdy z każdym, żył jak jedna wielka rodzina ( do pierwszej sąsiedzkiej sprzeczki ;) ).
Dzieciaki wpadały do mieszkań bez pukania ale z głośnym "dzień dobry". Wesołe i gotowe do psot i zabawy.
Matko co myśmy wyczyniali!

Nie mieliśmy komputerów tylko wyobraźnię. I to jaką!

Sąsiadki to były ciocie i wujkowie , a starsze to babcie i dziadkowie.
Te starsze były najbardziej wkurzające, ciekawskie i plotkujące.

Miałam taką jedną , która wchodząc i pytając o mamę, potrafiła przebiegnąć 56 metrowe mieszkanie, wpaść do kuchni i sprawdzić pod przykrywką co dziś mamy na obiad. 
Wiedziała o tobie wszystko i potrafiła przejrzeć cię na wylot. 
Jej mąż był nie lepszy. 
W czasach dojrzewania , każdemu mojemu koledze opowiadał na korytarzu , jak się zesrałam i mył mi dupsko pod kranem . Wstydzę się do dzisiejszego dnia , chociaż miałam w tej sytuacji -  kilka miesięcy. Oni nie znali pampersów i  mokrych chusteczek dla dzieci ale wiedzieli jak dbać o higienę. 

Sąsiedzi mieli swoje prawa. Mogli wpaść na winko, telewizję, na ciacho (rozpoznając po zapachu , kto dziś piecze , idąc nosem pod  same drzwi) lub pożyczyć coś , co na już im potrzebne.

Tak , to były czasy.

Przez kilka lat wynajmowaliśmy mieszkanie w bloku. Sąsiedzi mijani na schodach , tylko
 do       d z i e ń   d o b r y.
Inni ludzie,inne czasy. Widocznie tak musi być, nikt nie wchodzi w cudze życie z butami.

Teraz mamy takie sąsiedztwo , że musiałam stworzyć listę  z cyklu :

"Co może chcieć pożyczyć sąsiad? " i zamierzam wciąż ją uzupełniać:

-  Igłę do szycia
- Plaster z opatrunkiem
- Papierosa
- 20 zł na dwa dni raz na tydzień 
( 10 minut po oddaniu, zdarza się również wracać by znów je pożyczyć)
- Szlifierkę kątową
- Kawę
- Opaskę dla dziecka
- Taśmę malarską
- Kieliszek octu
- Przetwornicę prądu
- Mapę Polski
- Płyn do spryskiwaczy zimowy
- Nakarmić kota przez dwa tygodnie jak będzie na urlopie

A jacy są Wasi sąsiedzi? Co ciekawego pragną pożyczyć od Was?












Dobre wieści


Wczoraj na wizycie u  Szanownego Pana Ginekologa
 usłyszałam , że w środku mam płeć brzydką :




- Mężczyzna się urodzi - mówi SPG - teraz rodzi się ich 80%,  bo ruscy na granicy .

 W podskokach biegłam do kabiny , by założyć ubranie i pędzić do swojego Pana Koguta
z dobrą wieścią , bo wreszcie poznałam płeć i  że dziurawca tym razem nie będzie
(chociaż bym chciała , bo jak ja będę tego siusiora przewijać , do obsługi facetów mnie nie stworzono) .

Wróciłam. On zajęty , tonie w papierkowej robocie.
Powiedziałam.
On nie wierzy .
On musi :  mieć na rękach , zobaczyć , poczuć, wypłakać się ze szczęścia.
Tak jak ostatnim razem.
Kiedy prawie stracił mnie i dziecko.
Taki z niego współczesny tata.

Wtedy pielęgniarki , widząc jego łzy , chciały mu pomóc.
On płakał ze szczęścia.
Przesiedział , na ławce pod szpitalem całą noc i czekał, aż wybudzą mnie ze snu.

Dzwonię do mamy.
Tak, już wie i nie interesuje mnie ich zdanie , co myślą (robię postępy, jestem z siebie dumna, czy durna, nie wiem jak to jest tak całkowicie ze mną ).

- Mamusiu - chciałabym rzec - tym razem dziadek zostanie prawdziwym dziadkiem,będzie wnuk!
 ale nie mówię.

No więc z radością, poinformowałam , swoją dawną przyjaciółkę z dzieciństwa - swoją mamę ,
że tym razem chłopak do nas dołączy, a ona z troską rzuciła  coś  o porodzie i żebym papier na CC załatwiła , bym nie musiała tyle znosić, co przy dwóch ostatnich porodach .
Pierwsze dziecko w zamartwicy, drugie zagrożone zamartwicą, ja straciłam przytomność...
 Gadałyśmy długo o pierdołach , nawet było miło.
O czym jeszcze?
O tym że łóżeczko jeszcze transportowe leży w garderobie i mogę je zabrać ale najgorzej to będzie z wózkiem, bo wszystkie oddane.

 Nie wytrzymałam.

- Mamo , najgorzej ?
 Ja o tych sprawach jeszcze nie myślę.
Najgorzej , to z moją szyjką , by wytrzymała całą ciążę.
Na onkologii mi ją skrócili i tym się teraz martwię.  Czy donoszę , do końca.
Na wózek jeszcze przyjdzie czas, rodzę przecież na koniec lutego.

Najgorzej...
                                                       ... najgorzej , a kiedy usłyszę najlepiej?


zdjęcia zapożyczone  z netu :-)





Wyprawka dla dziecka czyli poszukiwania ubranek uniwersalnych


Połowa ciąży za nami , a my nadal nie wiemy kto do nas dołączy.
Między bieganiną po lekarzach , wbijaniem igły i rozmyślaniem nad wynikami badań ,
zaczynam się zastanawiać co mogę już kupić z ubranek na wyprawkę ,
nie znając płci dziecka .
Jest ciężko znaleźć coś uniwersalnego, większość ubranek jest  w kolorze różu i błękitu.
Postanowiłam zacząć poszukiwania od sieciówek Zara i H&M, Reserved.
W dwóch pierwszych znajdziemy najwięcej ubranek w kolorze białym i szarym ,



Zara najbardziej do mnie przemawia :)

Polskie marki .
Co mają ciekawego?

Obserwując profile na instagramie widzę wiele nowości, które przyciągają oko nowymi niepowtarzalnym wzorami.

Zdjęcia ze strony That Way .


Zdjęcia ze strony Mouse in A house


W poniedziałek kolejna wizyta u ginekologa, może tym razem lokator mojego brzucha ujawni się ze swoją płcią , a ja będę miała łatwiejsze zadanie w kompletowaniu wyprawki.

Jeśli znajdziecie coś ciekawego dajcie znać w komentarzach , chętnie poznam nowe marki.

Testujemy- Perlux - perły piorące.


Kampania Streetcom. Perły piorące do białego i kolorów firmy Perlux.



Perła Perlux łączy w sobie to co najlepsze , delikatność żelu do prania i skuteczność proszku.
Stosując Perlux ,nie musisz już dodawać do prania odplamiacza , czy też odkamieniacza.
Wszystko to mamy w jednej perle piorącej.
Pranie jest idealne czyste a pralka bezpieczna. Oszczędność w jednej kapsułce.

Perlux skuteczność na pierwszym miejscu.

-najskuteczniejszy w działaniu
-połączenie proszku i żelu
- ochrona przed kamieniem
- ochrona koloru tkanin
- bezpieczny dla alergików
- łatwość w zastosowaniu: jedna perła= jedno pranie
- wybielanie i ochrona tkaniny przed szarzeniem
- produkt polski
- dodatek odplamiacza
- długotrwały przyjemny zapach

Badania w Instytucie Chemii

W niezależnym badaniu stwierdzono skuteczność pereł piorących pod względem skuteczności w zwalczaniu najczęściej występujących i najtrudniejszych plam z :

- herbaty
- czerwonego wina
- pomidora
- sosu mięsnego
- krwi
- trawy
- żółtka

Perlux zawiera aktywne związki , które skutecznie usuwają codzienne zabrudzenia, jak i trudne , zaschnięte plamy w temperaturze prania 40 stopni.
Więcej znajdziecie na stronie Perlux.pl

Pierwsze pranie z perłą do białego:

Wrzuciłam do pralki ubrania robocze męża.
 Zabrudzenia : ziemia , smar.
Czas prania: 1.10/h w temp.40
Efekt:
Byłam mile zaskoczona , z niedowierzaniem szukałam plam na podkoszulkach , które były mocno zabrudzone smarem.
Zapach bardzo przyjemny.
Ocena: 10/10pkt

Perła Perlux do kolorów:
 Przyjemny zapach.
Kapsułka idealnie rozpuszcza się w zalecanej  do prania temperaturze.
Usunięte plamy po zupie pomidorowej z bluzeczek dzieci.
Ocena: 10/10pkt

Perły piorące to prawdziwa rewolucja w praniu.
Ja i znajomi jesteśmy mile zaskoczeni, działaniem jednej perły.




Taka mała , a ma tyle możliwości.