W tym roku nie mamy choinki

Wszyscy czekają na święta, cieszą się i odliczają dni


 w kalendarzu adwentowym, a ja przez ostatnie miesiące walczyłam o swój związek. Było ciężko, a czasem nawet tragicznie.





Macie zaufanie do swoich partnerów?

Ja miałam ogromne, zapewniał że kocha, że nigdy nie odejdzie, wyśmiewał się z mężczyzn, którzy zostawili swoje rodziny i dzieci, gardził nimi, mówił żeby tak nigdy nie postąpił, a zrobił to samo.

Tak, po prawie 12 latach związku, z dwójką dzieci na liczniku odszedł, tuż  przed świętami. Zostałam sama w wynajętym domu, z trójką dzieci i psem, bez środków do życia na siebie i starszą córkę.

Zostawił mnie dla młodszej pani ze wschodu, sąsiadki, która wynajmowała mieszkanie obok nas ze swoim chłopakiem.

Powód? Za mało czuł się kochany.

Za długo karmiłam syna, bo tak mi było podobno wygodnie, za dużo serca wkładałam w opiekę nad dziećmi, za dużo miałam pretensji jako zmęczona i urobiona po pachy kobieta, która wiecznie musiała robić wszystko sama bez jego pomocy, bo Jego nigdy nie było w domu.

 Nagle rodzina i jej wszystkie wartości przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.

Przez pewien okres prosiłam, żebrałam o uwagę i miłość, prosiłam o wybaczenie, nie znając powodu co można by mi wybaczyć, poniżałam siebie.

Cierpię na bezsenność, straciłam wszystkie łzy, próbuję odnaleźć się w nowej sytuacji, uczę się z tym żyć.

 Wiem, że będzie mi ciężko, szczególnie wtedy kiedy widzę jak dzieci tęsknią za drugim rodzicem, jak okazują mi złość, jak płaczą.

To mi, mamie zostało poukładać te wszystkie rozsypane klocki na podłodze, to ja muszę pocieszać i tłumaczyć swoim dzieciom, chociaż sama się jeszcze nie pozbierałam.


Teraz czeka mnie masa pracy nad sobą by odzyskać własne wartości.

Życzę Wam Najpiękniejszych Świąt.

Doceniajcie i szanujcie siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram