sobota, 31 października 2015

Jak troszczyć się o swojego psa czyli - Instrukcja obsługi pieska Jacósia





Z Julią bardzo kochamy zwierzęta ale najbardziej pieski.
Moje córki od dawna męczyły swojego tatę o pieska, a tata jak to tata - kupił im rybki.
Długo namawiałyśmy i marudziłyśmy.
Udało się.
Nasz piesek jest jeszcze szczeniakiem, ta opowieść jest nam więc bardzo bliska.
Czytając ją nie możemy się od niej oderwać.

Dlatego dziś polecamy wam pełną emocji opowieść , o miłości do psa, wielkiej przyjaźni i nie tylko.
W tej książce znajdziemy list od Cioci Bisi ,a w nim instrukcję obsługi pieska.
 To poradnik, który powinny poznać wszystkie osoby opiekujące się psem lub takie osoby,które planują mieć w najbliższym czasie psa.

Pod postacią cioci Bisi ukryła się pani  Sybilla Berwid-Wójtowicz, która jest doktorem nauk weterynaryjnych,zajmuje się ona tematyką prawidłowego żywienia i pielęgnacji zwierząt domowych od ponad dziesięciu lat.

W książce poznajemy pięć podstawowych zasad , które określają jak dobrze opiekować się pieskiem.
1. Picie i jedzenie - jak karmić psa i czego nie powinien dostać do jedzenia
2. Wolność od niewygody - jak zapewnić wygodne i odpowiednie miejsce w domu
3. Ochrona zdrowia - o leczeniu i zapobieganiu chorób
4. Towarzystwo - kontakt naszego psa na spacerach z innymi psami i ludźmi, zachowanie i zabawy naszego pupila
5. Wolność od strachu i stresu - jak postępować z pieskiem by prawidłowo się rozwijał i zachowywał w różnych miejscach

Instrukcja obsługi pieska Jacósia , której autorem jest Andrzej Marek Grabowski , a w niej historia ośmioletniej Kasi, która od zawsze marzyła o tym, by mieć swojego pieska.
Niestety jej tata miał inne zdanie na ten temat, a wszystko przez ciężkie przeżycia z dzieciństwa kiedy pogryzł go pies. Namawianie go na psa, nie miało sensu, zbyt mocno utkwiły mu w pamięci bolesne zastrzyki.
Nie chciał widzieć ,żadnego psa w domu.
Pewnego dnia Kasia znalazła małego,smutnego szczeniaka, którego ktoś wyrzucił na osiedlowym śmietniku.
    Pokochała go od pierwszych chwil i postanowiła zatroszczyć się o niego.
Zabrała go do domu , nie pytając się o zgodę rodziców. Z mamą nie było wielkiego problemu. Mama zadzwoniła do cioci by otrzymać poradę, jak obchodzić się ze zwierzęciem .
Ciocia Bisia, która jest psiarą z zamiłowania bardzo chciała im pomóc.Postanowiła ,że wszystko napisze im w liście, jak postępować i wychować pieska.
Nakarmiły pieska i dały mu wodę do picia,razem z mamą odwiedziły także weterynarza.

Kasia była pewna, że potrafi przekonać tatę i piesek zostanie z nią na zawsze.
Niestety ,kiedy tata wrócił do domu,po ciężkim dniu z pracy, był bardzo wzburzony, nie słuchał swojej córki i żony. Nie przekonały go żadne argumenty.
Nie potrafiły go przekonać, by bezbronny psiak został z nimi.
Zabrał pieska i odwiózł go do schroniska.
Kasia bardzo cierpiała po rozstaniu ze szczeniakiem,aż dostała gorączki.
Postanowiła go odzyskać,prosząc o pomoc swojego kuzyna,który zgodził się by pomóc tylko za odpowiednią zapłatą.
Dziewczynka zabrała wszystkie swoje oszczędności i razem wybrali się do schroniska.
To nie koniec problemów i wielkich emocji oraz ich wspólnych przygód.

Jeśli chcecie dowiedzieć się o dalszych losach bohaterki  Kasi i jej piesku Jacósiu, musicie koniecznie przeczytać  książkę do końca.

Posiadanie psa  to wielka radość i przyjemna zabawa ale także obowiązek. Trzeba zadbać o jego zdrowie,prawidłowe żywienie, ruch i zabawę, oraz o jego dobre wychowanie. Dlatego zanim zdecydujecie się na swojego pupila, zapoznajcie się z dołączonym poradnikiem.


Książeczkę gorąco poleca Wam Julia i jej suczka Abi oraz  my - rodzice.





Instrukcja obsługi pieska Jacósia - książka dla dzieci,które ukończyły piąty rok życia


autor : Andrzej Marek Grabowski

porad udziela : Sybilla Berwid-Wójtowicz
rysunki:  Katarzyna Kołodziej

Wydawnictwo Literatura - książki dla dzieci i młodzieży
















środa, 28 października 2015

Przekąska serowa - cheese snack


 Przekąski  serowe między posiłkami  dla dorosłych i dzieci.

Najlepsze są te z naturalnymi składnikami , bez konserwantów i barwników.

Cheese Snacki  firmy Zott  to serowe paluszki ,są zapakowane osobno ,można kupić je w dwóch wariantach smakowych:

- Original
- Ketchup

Cheese Snacki Orginal są delikatne, dzieci w szkole bardzo je polubiły, nie chciały skończyć posiłku tylko  na jednym paluszku serowym.

Cheese Snacki Ketchup delikatny smak wzbogacony o smak ketchupu. Niestety nie wszyscy je polubili.

Cheese Snacki - serowe paluszki to dla naszych dzieci , zaopatrzenie w składniki mineralne i odżywcze.

Białko dostarcza energii , pomaga zwalczyć toksyny , transportuje różne substancje , jest budulcem tkanek , stanowi średnio aż 15% masy ciała.
Wapń to składnik mineralny , który odpowiada za strukturę i moc kości i zębów. Dba o prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego , mięśniowego , hormonalnego oraz serca.








wtorek, 27 października 2015

Nie jestem idealną matką


Czy jestem idealną matką?

Nie, nie jestem nią od kiedy moje dzieci przekroczyły próg - wiek sześciu lat.

Przekroczyły pewną barierę, zaczęły dorastać , poznawać i pokazywać swoje emocje. Chętnie obserwują swoich rówieśników i potrafią świetnie ich naśladować.
Skończył się pewien etap w naszym życiu, wspólne zabawy na podłodze, zawalonej zabawkami i kredkami.
Inne cele i pragnienia.
Nasz świat troszkę zaburzyła nowoczesność. Nie myślę , że jest zła ale po prostu gdybym mogła , ukryłabym ją przed moimi dziećmi i wprowadziła do życia w odpowiednim czasie.

Od skończenia tego wieku, list do Świętego Mikołaja zaczynał się  słowami :

-  Przynieś mi pod choinkę Ipada z grami.

A gdzie miejsce na lalki ,misie i gry planszowe ?
Zabawki dawno poszły w zapomnienie.

Ja w ich wieku marzyłam tylko o wyjściu na podwórko. Chciałam pobiegać z koleżankami , powisieć na trzepaku do góry nogami. Poganiać w berka do zmierzchu ,chyba że mama zawoła wcześniej do domu.

Teraz są inne czasy , a ja nie mogę się z tym pogodzić, Myślę ,może jestem już za stara na dzieci.
 Nie ten czas , inne pokolenie.
Przeraża mnie to , kiedy słyszę od mojego dziecka:

- A moja koleżanka i jej brat mają dwa tablety i mogą ściągać gry jakie chcą i się nie kłócą.

Dzieci wlepiające swoje maleńkie oczy w nowoczesne urządzenia, tablety , ipady i smartfony, są takie mądre.
Nadal ciesz się i chwal przed znajomymi , Matko czy Ojcze ( że masz wolnych kilka godzin , bez marudzenia i zawracania głowy co minutę ) , że masz takie zdolne dzieci - wszystko przecież same potrafią odnaleźć w tym wirtualnym świecie bez twojej pomocy.

Szkoda mi tych dzieci.

A ja jestem złą mamą i nie pozwalam tyle grać.
To uzależnia.

 Ja chcę chronić przed tym swoje dzieci.

Po powrocie z wakacji u babci , pierwsze po przebudzeniu  moich dzieci słyszałam :
Czy mogę pograć? Tablet jest naładowany?

Tak!  Nie pytały co zrobię im na śniadanie i co będziemy robić przez cały dzień , od razu chciały grać.

Obudziłam się.

Musiałam wprowadzić w domu zakazy, a w oczach moich dzieci widziałam złość i niedowierzanie.
Czasem rozpacz i tupanie nogami.

Trudno!
Jestem ta zła i jestem z tego zadowolona.
Kupiłam im psa i wygnałam na dwór.

A ty co robisz gdy chcesz mieć chwile dla siebie?

















środa, 21 października 2015

Rodzić po ludzku.




Tygodnie ciąży lecą cały czas do przodu, to już trzecia moja ciąża , więc naprawdę już  tych tygodni  nie liczę.
Aplikacja w moim telefonie przypomina mi co tydzień co się dzieje w moim brzuchu, jak wygląda moje dziecko i jakie badania powinnam zrobić.

Mój telefon jest lepszy od położnej, wciąż sprawdza moją wagę ciała.

Data porodu jest coraz bliżej.
W jaki sposób mam rodzić? Co powinnam wybrać?

 Na pewno chciałabym  urodzić po ludzku, z szacunkiem do mojej osoby i mojego maleństwa.
W Polsce jest to mało możliwe , przynajmniej wyciągam takie wnioski z poprzednich doświadczeń.

12 lat temu urodziłam pierwsze dziecko.
Urodziłam siłami natury , za co czytelniku będziesz mi bić brawo.

 Jeśli mogłabym powtórzyć ten poród i mieć wtedy jakiś wybór ,to wybrałabym cesarskie cięcie .
Urodziła się w zamartwicy.

Miesiąc była w Centrum Zdrowia Dziecka.
Jeździłam z nią przez dwa lata na rehabilitację. Zakończona podobno sukcesem.
Niestety problemy widać dopiero po latach.

Do dzisiejszego dnia odczuwamy problemy z dzieckiem, brak sprawności manualnej , zła sensoryka , problemy w nauce, brak pamięci i koncentracji,  wysoki czynnik rozproszenia.
Czego chcieć więcej?

7 lat temu przez cesarskie cięcie przyszła na świat druga córka.
Tu zostanę pewnie zlinczowana przez naszą  chorą społeczność lub po prostu źle oceniona ,
że to przecież nie był poród , bo nic nie odczułam.

Odczułam. Nie tylko ja.

Ta ciąża , była zagrożona,wskazania od lekarza - cesarka.

W szpitalu kazali rodzić naturalnie.

15 godzin leżałam i czekałam na cud , że wszystko będzie dobrze.
W końcowej fazie straciłam przytomność, spadłam ze szpitalnego łóżka na zimną i twardą posadzkę.
Kiedy nasze serca zwolniły tempo ,a dziecko było zagrożone w  zamartwicy, wtedy zawieźli nas w ostatniej chwili na blok operacyjny.
Przed 23:00 było już po wszystkim - najgorszym, wspomnienia złe zostały. Mój partner czekał całą noc na ławce pod szpitalem i płakał.

Rankiem po wybudzeniu z leków, poszliśmy szukać swojego szczęścia na oddziale.
Kiedy ją znalazłam, zabrałam ze sobą i nie oddałam do samego wypisu.

Tym razem nie chcę dopuścić do złych wspomnień .
Chcę wybrać świadomie  cesarskie cięcie  i nie dlatego, że tak prościej .
Nie idę na łatwiznę.
Chcę urodzić zdrowego synka.

Nie chcę komplikacji.








poniedziałek, 19 października 2015

Jesienny smuteczek - depresja


Na dworze panuje szarość. 




Brak słońca doprowadza powoli do chandry lub delikatnie mówiąc , do jesiennego smutku.
Najchętniej schowałabym nosa pod kołdrę i nie wychodziła stamtąd  ,aż do wiosny. Jesteśmy przygnębieni , poczucie własnej wartości spada do granic możliwości. Powinniśmy potrafić rozróżnić zwykłą jesienną chandrę od depresji. Depresja trwa dłużej i z nią trzeba zgłosić się do lekarza.

Obserwując swoje dzieci, widzę ten sam smutek na ich twarzach. 
Często słyszę słowa "n u d z ę   s i ę" ale tylko na chwilę, zanim wpadnie jakiś ciekawy pomysł na nową zabawę.
Dzień staje się krótszy , skończyły się już szalone zabawy na powietrzu.
 Przeziębienie często wkrada się do naszych domów , a my matki mamy pełne ręce roboty, przygotowując jesienne syropki i wymyślając wciąż to nowe zajęcia.

Ostatnio dowiedziałam się, że dzieci również mogą cierpieć na depresję. Wyszperałam w internecie objawy i sprawdzałam z ich dotychczasowym zachowaniem. 
  Na szczęście moich córek ten temat nie dotyczy. Nawet w chorobie potrafią wymyślić sobie jakieś zajęcie. Wystarczą kolorowe kartki papieru, klej i nożyczki, a ja w nagrodę za dostarczenie im środków dostaję śliczne laurki, książeczki z komiksami od swoich pociech.

 Jeśli jesteście ciekawi jakie są objawy depresji u dzieci ,możecie zapoznać się z tekstem poniżej. 
Wyszukałam go na forum pediatrycznym.

Jakie są objawy depresji u dzieci i po czym możemy je poznać :

  1. - smutek, przygnębienie, niemożność odczuwania radości („nic nie cieszy”)
  1.  - zmniejszenie zainteresowań (np. niechęć zajmowania się swoim hobby)
  1.  - zmniejszenie aktywności, apatia, spowolnienie, niechęć do działania
  1. - problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność)
  1. - zmniejszenie apetytu, spadek wagi ciała, suchość w ustach
  1. - uczucie ciągłego zmęczenia, brak energii
  1. - lęk, uczucie wewnętrznego napięcia, „niepokój w środku”
  1. - trudności w koncentracji i zapamiętywaniu, wrażenie niesprawności intelektualnej
  1. - poczucie beznadziejności, niska samoocena
  1.  - dolegliwości bólowe (bóle głowy, brzucha, bóle w klatce piersiowej, nerwobóle)




Co zatem zrobić gdy podejrzewamy, że nasze dziecko cierpi na depresję:
  • - usiąść spokojnie z dzieckiem, poświęcić mu więcej czasu niż zwykle, poobserwować, porozmawiać, zapytać czy czym się nie martwi
  • - jeżeli podejrzewamy, iż dziecko wini się za jakąś sytuację za którą nie powinno (np. dotyczącej relacji pomiędzy rodzicami) należy go przekonać, iż nie ponosi za to odpowiedzialności i próbować odbarczyć z powstałego poczucia winy
  •  - nie krzyczeć na dziecko dlatego, że ciężko mu się zmobilizować do odrabiania lekcji albo prac domowych czy z powodu, że zachowuje jakby nie słucha tego, co się do niego mówi
  • - udać się do psychologa a następnie do psychiatry (jeżeli jednak sami zauważymy, że stan jest poważny najlepiej od razu zwrócić się do psychiatry – w takiej sytuacji konieczne jest najpierw oddziaływanie farmakologiczne, by móc rozpocząć psychoterapię)
  • - nie lekceważyć tego stanu mając na uwadze, iż część depresji (również u dzieci) prowadzi do samobójstw, które stanowią jedną z trzech najczęstszych przyczyn zgonów nieletnich 

Każdy ma prawo do lepszych i gorszych dni, nawet dzieci.

 Problem depresji u dorosłych i dzieci jest naprawdę wielki,to choroba która jest dobrze ukrywana przez takie osoby, nie potrafią i nie oczekują pomocy od innych. Zamykają się w sobie i ciężko do nich dotrzeć.
Dlatego warto obserwować naszych bliskich i pomóc im, wtedy kiedy będą tego potrzebować.

Jak poradzić sobie z jesienną chandrą?



Mi wystarczy odrobina słońca i jesienny spacer z całą rodziną ale jeśli deszcz zalewa całe okolice przez długi okres, to muszę zjeść smaczne ciacho i  wypić szklankę gorącej czekolady.
 Wieczorem chowam się pod ciepły kocyk i czytam dobry kryminał.

Jak radzicie sobie ze swoim jesiennym smutkiem?





Źródło www.forumpediatryczne.pl

poniedziałek, 12 października 2015

Sąsiedzi


Dzisiaj coś o sąsiadach.

Jako mała dziewczynka wychowywałam się na warszawskim blokowisku. 
Życie toczyło się w zupełnie innym klimacie niż teraźniejszym.
Na piętrze mieszkało dziewięć rodzin , w dziewięciu mieszkaniach.
Blok jedenastopiętrowy.

Wszyscy się znali , każdy ze sobą rozmawiał. 
Każdy z każdym, żył jak jedna wielka rodzina ( do pierwszej sąsiedzkiej sprzeczki ;) ).
Dzieciaki wpadały do mieszkań bez pukania ale z głośnym "dzień dobry". Wesołe i gotowe do psot i zabawy.
Matko co myśmy wyczyniali!

Nie mieliśmy komputerów tylko wyobraźnię. I to jaką!

Sąsiadki to były ciocie i wujkowie , a starsze to babcie i dziadkowie.
Te starsze były najbardziej wkurzające, ciekawskie i plotkujące.

Miałam taką jedną , która wchodząc i pytając o mamę, potrafiła przebiegnąć 56 metrowe mieszkanie, wpaść do kuchni i sprawdzić pod przykrywką co dziś mamy na obiad. 
Wiedziała o tobie wszystko i potrafiła przejrzeć cię na wylot. 
Jej mąż był nie lepszy. 
W czasach dojrzewania , każdemu mojemu koledze opowiadał na korytarzu , jak się zesrałam i mył mi dupsko pod kranem . Wstydzę się do dzisiejszego dnia , chociaż miałam w tej sytuacji -  kilka miesięcy. Oni nie znali pampersów i  mokrych chusteczek dla dzieci ale wiedzieli jak dbać o higienę. 

Sąsiedzi mieli swoje prawa. Mogli wpaść na winko, telewizję, na ciacho (rozpoznając po zapachu , kto dziś piecze , idąc nosem pod  same drzwi) lub pożyczyć coś , co na już im potrzebne.

Tak , to były czasy.

Przez kilka lat wynajmowaliśmy mieszkanie w bloku. Sąsiedzi mijani na schodach , tylko
 do       d z i e ń   d o b r y.
Inni ludzie,inne czasy. Widocznie tak musi być, nikt nie wchodzi w cudze życie z butami.

Teraz mamy takie sąsiedztwo , że musiałam stworzyć listę  z cyklu :

"Co może chcieć pożyczyć sąsiad? " i zamierzam wciąż ją uzupełniać:

-  Igłę do szycia
- Plaster z opatrunkiem
- Papierosa
- 20 zł na dwa dni raz na tydzień 
( 10 minut po oddaniu, zdarza się również wracać by znów je pożyczyć)
- Szlifierkę kątową
- Kawę
- Opaskę dla dziecka
- Taśmę malarską
- Kieliszek octu
- Przetwornicę prądu
- Mapę Polski
- Płyn do spryskiwaczy zimowy
- Nakarmić kota przez dwa tygodnie jak będzie na urlopie

A jacy są Wasi sąsiedzi? Co ciekawego pragną pożyczyć od Was?












wtorek, 6 października 2015

Dobre wieści


Wczoraj na wizycie u  Szanownego Pana Ginekologa
 usłyszałam , że w środku mam płeć brzydką :




- Mężczyzna się urodzi - mówi SPG - teraz rodzi się ich 80%,  bo ruscy na granicy .

 W podskokach biegłam do kabiny , by założyć ubranie i pędzić do swojego Pana Koguta
z dobrą wieścią , bo wreszcie poznałam płeć i  że dziurawca tym razem nie będzie
(chociaż bym chciała , bo jak ja będę tego siusiora przewijać , do obsługi facetów mnie nie stworzono) .

Wróciłam. On zajęty , tonie w papierkowej robocie.
Powiedziałam.
On nie wierzy .
On musi :  mieć na rękach , zobaczyć , poczuć, wypłakać się ze szczęścia.
Tak jak ostatnim razem.
Kiedy prawie stracił mnie i dziecko.
Taki z niego współczesny tata.

Wtedy pielęgniarki , widząc jego łzy , chciały mu pomóc.
On płakał ze szczęścia.
Przesiedział , na ławce pod szpitalem całą noc i czekał, aż wybudzą mnie ze snu.

Dzwonię do mamy.
Tak, już wie i nie interesuje mnie ich zdanie , co myślą (robię postępy, jestem z siebie dumna, czy durna, nie wiem jak to jest tak całkowicie ze mną ).

- Mamusiu - chciałabym rzec - tym razem dziadek zostanie prawdziwym dziadkiem,będzie wnuk!
 ale nie mówię.

No więc z radością, poinformowałam , swoją dawną przyjaciółkę z dzieciństwa - swoją mamę ,
że tym razem chłopak do nas dołączy, a ona z troską rzuciła  coś  o porodzie i żebym papier na CC załatwiła , bym nie musiała tyle znosić, co przy dwóch ostatnich porodach .
Pierwsze dziecko w zamartwicy, drugie zagrożone zamartwicą, ja straciłam przytomność...
 Gadałyśmy długo o pierdołach , nawet było miło.
O czym jeszcze?
O tym że łóżeczko jeszcze transportowe leży w garderobie i mogę je zabrać ale najgorzej to będzie z wózkiem, bo wszystkie oddane.

 Nie wytrzymałam.

- Mamo , najgorzej ?
 Ja o tych sprawach jeszcze nie myślę.
Najgorzej , to z moją szyjką , by wytrzymała całą ciążę.
Na onkologii mi ją skrócili i tym się teraz martwię.  Czy donoszę , do końca.
Na wózek jeszcze przyjdzie czas, rodzę przecież na koniec lutego.

Najgorzej...
                                                       ... najgorzej , a kiedy usłyszę najlepiej?


zdjęcia zapożyczone  z netu :-)





czwartek, 1 października 2015

Wyprawka dla dziecka czyli poszukiwania ubranek uniwersalnych


Połowa ciąży za nami , a my nadal nie wiemy kto do nas dołączy.
Między bieganiną po lekarzach , wbijaniem igły i rozmyślaniem nad wynikami badań ,
zaczynam się zastanawiać co mogę już kupić z ubranek na wyprawkę ,
nie znając płci dziecka .
Jest ciężko znaleźć coś uniwersalnego, większość ubranek jest  w kolorze różu i błękitu.
Postanowiłam zacząć poszukiwania od sieciówek Zara i H&M, Reserved.
W dwóch pierwszych znajdziemy najwięcej ubranek w kolorze białym i szarym ,



Zara najbardziej do mnie przemawia :)

Polskie marki .
Co mają ciekawego?

Obserwując profile na instagramie widzę wiele nowości, które przyciągają oko nowymi niepowtarzalnym wzorami.

Zdjęcia ze strony That Way .


Zdjęcia ze strony Mouse in A house


W poniedziałek kolejna wizyta u ginekologa, może tym razem lokator mojego brzucha ujawni się ze swoją płcią , a ja będę miała łatwiejsze zadanie w kompletowaniu wyprawki.

Jeśli znajdziecie coś ciekawego dajcie znać w komentarzach , chętnie poznam nowe marki.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.