nauka poszła w las

Ostatnio coraz bardziej jestem przekonana ,że nasze szkolnictwo produkuje tumanów.
 Przykład?
Moje dziecko jest w czwartej klasie podstawówki,ma problemy z dodawaniem ,odejmowaniem do dziesięciu!
 Ja rozumiem ,że jest dyslektykiem.Ja wiem ,że przeszła testy  w poradni psychologiczno-pedagogicznej z wynikiem gorszym niż poprzednio i powinnam traktować ją ulgowo i spędzać więcej czasu na nauce ale nie potrafię się pogodzić z tym ,że ją przepuszczają dalej. Z taką wiedzą jaką ma ? No nie da się!
Rozmowa z nauczycielami?
Mydlenie mi oczu ,że córka otworzy się w końcu na naukę, bo podobno są takie przypadki uczniów,które swoje oczy otwierają na naukę trzy  lata później. I tak ją przepuszczą dalej!
Ja mam czekać jeszcze trzy lata?
 Matkooo osiwieję do tego czasu,przejdę zawał ze trzy razy,zejdę z tego świata.
No więc, dalej siedzimy do późna,odrabiamy lekcje.Dalej nie rozumiemy treści zadania.Liczymy na palcach.Warczymy obie na siebie bo ile czasu można robić jedno zadanie, które i tak nie chce się rozwiązać.
Efekt jest taki ,że moje starsze dziecko ma nas dosyć,jest złe na nas,staje się złośliwe, a my jesteśmy bezradni.
Zaczynam wierzyć,że jestem złą matką, a może jestem.

3 komentarze:

  1. Nie jesteś złą mamą, każdemu zdarza się stracić cierpliwość.
    Trzymam za Was obie kciuki, w końcu musi się przecież ułożyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet niech Pani tak nie myśli. Jesteśmy tylko ludźmi i czasem tracimy cierpliwość, to normalne. Głowa do góry, musi w końcu być lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy dzień to długa droga do sukcesu ,który kiedyś nadejdzie. Szkoda ,że wakacje nie trwają 10 miesięcy wtedy było by lżej :)
      Ponieważ uwielbiam uśmiech na twarzy mojego starszego kurczaka :)

      Usuń

Instagram